Outdoor Adventures 20-30% Check it out →

Wyszukaj Produkt

 

 

Nasza historia  

 

 

My, Pernilla i Niclas Nyrensten, uwielbiamy naturę i podróże! Pernilla może się pochwalić zdobyciem kilku wysokich gór, pobytem w Everest Base Camp oraz zjeżdżeniem świata z plecakiem. Niclas kocha przygodę i aktywności pełne adrenaliny: jeżdżenie po górach rowerem, snowboard, wspinaczkę, wędrówki i także - zwiedzanie całego świata. 
W 2014 roku zdecydowaliśmy stworzyć nową markę odzieży outdoorowej. 

 


 

Wszystko zaczęło się od spodni trekkingowych z plamami po jagodach...

 

Nie tak dawno pracowaliśmy w dziale sprzedaży w branży odzieży outdoorowej, jednocześnie marząc o stworzeniu własnej marki. Nasz pomysł na biznes zrodził się na targach, podczas których rozmawialiśmy z zaprzyjaźnioną entuzjastką spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu, która uskarżała się na wysoką cenę nowych spodni do trekkingu. "Spodnie są świetnej jakości, ale były tak drogie, że boję się je w ogóle zakładać do lasu. Co jeśli poplamię je jagodami i nie będę mogła potem wywabić plam?" - narzekała nasza koleżanka. Podczas naszych wypraw i przygód w różnych zakątkach świata często mieliśmy podobne odczucia. Nie dość, że ubrania znanych marek outdoorowych byly za drogie, to jeszcze ich fason zdawał się być dopasowany wyłącznie do męskiej sylwetki ciała. A co z kolorami? 50 odcieni nuuuuudy. Na rynku brakowało marki oferującej ciekawe wysokiej jakości ubrania w rozsądnych cenach. Nie opuszczała nas myśl o tym, że ktoś powinien coś zmienić. Podczas wyprawy do bazy na Mount Everest zrodził się pomysł założenia RevolutionRace. Tym "kimś", kogo szukaliśmy, okazaliśmy się być my sami.

Blåbärsfläckade byxor.png

Vår resa.png

 

Nasza podróż

 

Początkowo prowadziliśmy nasz biznes z garażu ojca Pernilli, który wspaniałomyślnie pozwolił nam zamienić go w warsztat i centrum logistyczne. Byliśmy jednocześnie odpowiedzialni za zarządzanie działem projektowania produktów, zaopatrzenie, finanse, marketing, obsługę klienta i dystrybucję - wypisywaliśmy nawet adres na każdej paczce. Wszystkie zdjęcia produktów robiliśmy w naszym salonie, sami byliśmy też modelami prezentującymi ubrania. Wszystko robiliśmy sami.

Podróż rozwoju naszych produktów

 

Na samym początku wiele musieliśmy się na uczyć, a nasza pierwsza para spodni była kompletną klapą. Nie była odpowiednio dopasowana, szwy były zbyt słabe, a samo wykonanie było tragiczne. Dwanaście egzemplarzy i wiele bólu głowy później udało nam się stworzyć pierwszy produkt, który świetnie prezentował się pod względem wizualnym - nasze oryginalne spodnie Nordwand! Jednak podczas wizyty u naszego producenta w Wietnamie, zorientowaliśmy się, że spodni nie wykonano zgodnie z naszymi szczegółowymi specyfikacjami. Kierownik fabryki z przerażeniem patrzył, jak Niklas rozrywa dwanaście par spodni. Zakład, o którym opowiadamy, współpracował z kilkoma znanymi markami, w tamtym okresie byliśmy ich najmniejszym (ale prawdopodobnie najgłośniejszym) klientem. Zwołaliśmy spotkanie w trybie natychmiastowym i ostatecznie fabryka ponownie wykonała całą kolekcję.

 

Poczytaj tutaj

 

Vår-produkt-idag.Language-nonspecific.gif

Produktvideo-language-non-specific.finale.gif

Jak staliśmy się popularni i doceniani 

 

Kiedy produkcja zaczęła już sprawnie działać, nakręciliśmy nasz pierwszy film opisujący produkt, nie mając żadnego scenariusza, dysponując jedynie kamerą w telefonie komórkowym i wątpliwymi umiejętnościami oświetleniowymi. Po opublikowaniu filmiku na naszych profilach w mediach społecznościowych, zadzwonił do nas nasz manager ds. reklamy sugerując, żebyśmy skasowali filmik, ponieważ jej zdaniem okaże się totalną klapą. Trzy dni później zadzwoniła do nas jeszcze raz, tym razem z przeprosinami. W międzyczasie filmik stał się prawdziwym hitem, zdobywając ponad milion wyświetleń. Ludziom bardzo podobała się jego autentyczność. Po piętnastu minutach sławy na Facebooku wiedzieliśmy, że odkryliśmy niszę, którą nasi konkurenci przegapili albo zignorowali. Klientom zależało na praktycznych ubraniach o świetnym dopasowaniu w rozsądnych cenach uszytych przez ludzi, z którymi mogli się identyfikować. Chcieli też mieć coś do powiedzenia. Podczas gdy inne marki unikały mediów społecznościowych, my zanurzyliśmy się w ten świat, tworząc w sieci silną i lojalną społeczność. Od samego początku angażowaliśmy naszych klientów w rozwój produktów, pytająć ich o ich potrzeby i oczekiwania oraz kierując się ich opinią w ulepszaniu naszego asortymentu.


 

Gdzie jesteśmy dzisiaj?

 

Obecnie RevolutionRace działa na terenie 30 państw, a liczba ta stale rośnie. Sprzedaliśmy ponad milion par spodni na całym świecie, a w naszym sklepie internetowym pojawiło się ponad  recenzji (z których większość przeczytaliśmy). Wyrośliśmy z garażu i przenieśliśmy się do biura, które mieści 55-osobowy zespół zadowolony ze swojej pracy. Poza tym nic się nie zmieniło. Nasze spodnie są szyte w tej samej fabryce w Wietnamie - obecnie jesteśmy jednym z jej najlepszych klientów i przyjaźnimy się w z właścicielem. W dalszym ciągu sami nagrywamy filmiki, z tym, że oświetlenie jest nieco lepsze. Możecie więc być pewni, że wydajemy pieniądze na istotne sprawy jak na przykład tworzenie coraz lepszych produktów dla naszych klientów. Przyroda jest dla nas ważna (więcej informacji na temat naszej polityki środowiskowej znajdziesz tutaj), a naszym najważniejszym celem jest zachęcanie innych do spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu. Bez względu na to, czy lubicie trekking, wspinaczki, jazdę na nartach, spędzanie czasu na obozach, podróże, spacery z psem, zbieranie jagód czy też wszystkie z powyższych czynności, w naszym sklepie z pewnością znajdziecie produkty odpowiadające waszym potrzebom. Stworzone przez żądnych przygód dla żądnych przygód. Przyroda to nasz plac zabaw.

team-rr-2020.jpg

×